środa, 11 stycznia 2012

a co do pracy ? grillowana cukinia z pestkami dyni !

Dla wszystkich tych, których mijam codziennie rano na metrze Politechnika. Biegnących z tłustymi pączkami albo napompowanymi drożdżówkami z budyniem o podejrzanym, za żółtym kolorze.



Właśnie zrobiłam sobie śniadanie do pracy na jutro. W 10 minut. Tyle ile zajmie wyciągnięcie pieniędzy z bankomatu i stanie w kolejce w sklepiku po pączka i Red Bulla ( no dobrze.. też czasem wypiję Red Bulla ;P ).



Pesto zmieliłam szybko z tego co miałam: bazylii hodowanej na oknie, oliwy,
soli czosnkowej i pestek dyni. Posmarowałam nim pumpernikiel. Na patelnię grillową wrzuciłam plasterki cukinii. Do tego wołowina w ziołach i jeszcze trochę pestek

Cudo.

Dobranoc.

2 komentarze:

  1. Godne poparcia i oczywiście pyszneeee! :) Tylko tak się zastanawiam...Ile jeszcze czasu musi upłynąć zanim znikną ci wszyscy "pączkowi redbulowcy",bo chyba są już na wymarciu,co?:) Ja też swego czasu wcinałam takie rzeczy,ale dzisiaj już wiem,że można inaczej,np.z taką fajną kanapką jak Twoja :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pączkowi redbulowcy" nigdy nie znikną... wiem bo sama nim byłam i od dłuższego czasu jestem na odwyku ;] prawie bym sobie zdrowie wykończyła czymś takim. Zaczęłam gotować i się wkręciłam- w smaki i w relaks jaki mi daje szatkowanie, mieszanie,doprawianie. Zobaczyłam, że to wcale nie zabiera aż tyle czasu. U nas problemem jest jedzenie na mieście- masz tylko pączki i buły. Latem jest jeszcze dobrze, jak nic sobie nie uszykujesz to zawsze kupisz pół kilo truskawek, czereśni, koszyk malin. Ale w zimie... ech.

      Usuń