niedziela, 22 lipca 2012

Czereśniowa crostata z panna cottą.

Nie zwlekajcie... róbcie póki są czereśnie!


Przepis na to letnie ciastko nie jest mój...ale nie pamiętam skąd go spisałam. Dawno temu utkwił mi w pamięci. W każdym razie - jest po włosku. Pyszny deser , najlepszy mocno schłodzony, podany z listkami mięty i opruszony cukrem- pudrem.

Ciasto:

Zwykły przepis na ciasto kruche.
1 i 1/2 szklanki mąki
3/4 kostki zimnego masła
1 jajko
2 opakowania cukru waniliowego

Wszystko razem mieszamy aż uformujemy sprężystą, ładna kulke.

Galaretka:

Potrzebujemy śliczne,duże czereśnie, z ogonkami do przybrania jak na zdjęciu. Reszte drylujemy i kroimy czeresienkę na ćwiartki.  Możecie robić własną galaretkę bawiąc z gotowaniem i namaczaniem żelatyny ...albo kupcie. Czereśniowej nie dostaniecie, ale wiśniowa pasuje idealnie. Rozrobić trzeba w ok 1/3 wody mniej niz podaja na opakowaniu. Odstawić do ostudzenia.

Panna Cota :

Duża szklanka śmietanki kremówki ( 36%) , laska ( aromat ) wniliowa , cukier ( próbujcie w trakcie robirnia, jak słodkie wolicie) oraz żelatyna ( ok łyżki ).

Śmietankę gotujemy, rozpuszczamy w niej żelatynę , dajemy winilię i cukier...i niech się zcina i chłodzi.

W międzyczasie wykładamy blachę ciastem i pieczemy na brązowo- złoto. Wyciągamy i studzimy. Wylewamy już zgęstniałą śmietankę. Wkładamy do lodówki i czekamy aż się zetnie. Dopiero wtedy wlewamy galaretkę, dorzucamy czereśnie ( pokrojone i do przybrania- w okół foremki, na wpół zatopione z wystającymi ogonkami :)  ).

W lodówkę wszystko i niech się ładnie schłodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz