niedziela, 6 stycznia 2013

Święta w stylu angielsko- irlandzkim


Lubię Święta, chociaż nie traktuję ich jako świąt religijnych.  Zima, śnieg, lampki, grzańce. Atmosfera w domu też inna niż zawsze, kominek, herbata z serii tych"zimowych" i książka ( w te Święta obowiązkowo Hobbit, przed wycieczką do kina). 

W każde Święta staram się coś kulinarnie zmienić na stole ; niestety spotykam się z grubym murem oporu ze strony większości rodziny, którzy muszą mieć swój barszcz z uszkami, pierogi i karpia, który jak dla mnie niemiłosiernie smakuje mułem. Chyba tylko raz jadłam na święta dobrze zrobionego karpia, przez moją siostrę. W stylu indyjskim ; przyprawy skutecznie zniwelowały posmak dna jeziora i ryba smakowała świetnie, orientalnie i pikantnie. 

W tym roku postawiłam na kilka tradycyjnych, świątecznych potraw z Wysp. Moje pierwsze, wyczekiwane podejście do puddingu chlebowego. Wybrałam najprostszą z możliwych wersji. Smaczne. Nawet bardzo. 

Najchętniej każde Święta bym organizowała nie-tradycyjnie, inne. Ale cóż. Może kiedyś :).


 Robiliśmy irlandzkie, noworoczne pralinki z kremem Baileys.Jedne na słodko, drugie pikantne.



 Siostra zrobiła tort cappucino. Rewelacja.

 Na Wigilię łosoś duszony w Krwawej Mary z selerem naciowym , podany na puree z groszku i mięty. Mój ulubiony.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz