niedziela, 21 lipca 2013

Coś do grilla, czyli kwaskowa sałata z botwinki.

 
 
Zanim zaczęłam gotować...ale tak na prawdę gotować, myślałam że jedyna sałata musi mieć podstawę z sałaty lodowej ... no może ewentualnej jeszcze nasza polska, tradycyjna sałata maślana. I to wszystko. Tymczasem okazało się, że istnieje jeszcze rukola, roszponka, szpinak, liście pokrzywy...a zeszłego lata odkryłam liście botwinki.
 
 
 Na sałatkę potrzebujemy duży pęczek młodej botwinki, kilka rzodkiewek i szczypior. Botwinkę wybierzmy jak najlepszą, nie taką co już cały dzień przeleżała na straganie i zwiędła. Najlepiej, żeby pęczek miał jak najwięcej małych, delikatnych listków.

Na dressing bierzemy 4 łyżki oliwy, 2 łyżki białego octu winnego, sok z jednej cytryny, szczypta soli i pieprzu, 2 łyżki poszatkowanego koperku.



Od botwinki odcinamy buraczki ( bądź korzonki), dokładnie myjemy i suszymy . Koniecznie suszymy, gdyż woda która zostaje na liściach rozwadnia i sałatę i dressing po podaniu. Delikatniejsze listki zostawiamy całe, razem z łodygą. Te które są większe, dzielimy na połówki a łodyżki dzielimy na części.

Rzodkiewki kroimy w plasterki a szczypiorek siekamy drobno.

Botwinkę układamy w salaterce. Posypujemy rzodkiewką i szczypiorem.

Składniki dressingu energicznie mieszamy w zamkniętym słoiczku. Dodajemy koper, mieszamy i skrapiamy sałatę.

Idealna... do karkóweczki ! Serio  :D


1 komentarz: