czwartek, 25 lipca 2013

Lekka, wegańska tempura z botwinki i młodych buraczków.


Zawsze byłam przekonana, że smażenie na głębokim tłuszczu jest tuczące , tłuste i niezdrowe. Zmieniłam zdanie, gdy spróbowałam prawdziwej, japońskiej tempury. Warzywa były chrupiące, gorące i nie przesiąknięte olejem. Wręcz idealne. Najbardziej byłam zaskoczona bakłażanem, który mi zawsze wciągał wielkie ilości tłuszczu. Tymczasem bakłażan w tempurze był lekki i smaczny.

Smażenie na gorącym, głębokim tłuszczu w delikatnej otoczce z ciasta jest jak najbardziej zdrowe...a jeśli do tego użyjemy naszego polskiego , bogatego w wiele dobrych składników oleju rzepakowego to na pewno nie mamy się czego obawiać. Ważne, żeby olej był naprawdę gorący ! Smażenie powinno odbywać się bez pośpiechu, na olej wrzucamy ci najwyżej po 2-3 składniki. Jeśli będzie ich więcej, obniżą temperaturę oleju i wciągną w siebie dużo tłuszczu.

Zgodnie z zasadami kuchni japońskiej ( stosuje się sezonowe i lokalne składniki) przygotowałam własną tempure : z liści botwinki i młodych buraczków.


Co będziemy potrzebowali ?

Na ciasto :

- 1 szklanka mąki ryżowej
- 1 szklanka mąki pszennej
-  zimna ( wręcz zmrożona) woda mineralna; jeśli użyjemy gazowanej, ciasto będzie jeszcze lżejsze.
- łyżeczka soli

Warzywa :

Pęczek ładnej, jędrnej botwinki. Potrzebujemy dużo liści różnej wielkości oraz małe, młode buraczki.

Dip do maczania : ( uwaga, dip nie jest wegański; jeśli chcemy by był, użyjmy jogurtu sojowego; polecam też zmielone tofu z nerkowcami).

- kubeczek jogurtu naturalnego
- 2 łyżki posiekanego koperku
- sok z 1/2 cytryny
- kilka kropel jasnego sosu sojowego
- ostra papryczka chili

Do smażenia:

- olej rzepakowy ( tyle, by smażone warzywa unosiły się ok 4-5 cm nad dnem woka/ rondla )

Dodatkowo :

Plastry cytryny lub limonki do skropienia tempury.



Najpierw musimy odciąć buraczki od liści ( zostawiamy ok 3 cm łodyżki). Buraczków nie obieramy ze skórki, odcinamy tylko korzonek. Wszystko dokładnie myjemy i suszymy ręczniczkami papierowymi ( woda na botwince spowoduje, że olej będzie pryskał w czasie smażenia).

Teraz przygotowujemy ciasto : mieszamy ze sobą mąkę ryżową i pszenną, solimy i dolewamy wody. Mieszamy ; nie koniecznie dokładnie. Grudki w cieście dodadzą naszej tempurze różnorodny wygląd i też się ładnie usmażą. Ciasto musi mieć konsystencję ciasta naleśnikowego. Po zanurzeniu liści botwinki z ciasta powinna utworzyć się delikatna "mgiełka".

Rozgrzewamy olej w woku albo szerokim rondlu. Sprawdzamy temperaturę wrzucając na olej kropelkę ciasta ( jeśli wypłynie na powierzchnię i zacznie skwierczeć - olej jest gotowy).

Zanurzamy liście w cieście, strząsamy jego nadmiar i wrzucamy na olej po 2-3 sztuki. Po kilku sekundach przewracamy na drugą stronę. Wyciągamy gdy ciasto zaczyna delikatnie brązowieć. Mocniejszy brązowy kolor oznacza, że zaczyna się palić. Podobnie robimy z buraczkami.

Do smażenie tempury polecam użycie pałeczek ; są o wiele bardziej "chwytne" niż nasze widelce.

Usmażone liście odkładamy na ręcznik papierowy, by wchłonął nadmiar oleju.



Teraz przygotowujemy dip : Mieszamy jogurt z koperkiem, cytryną i drobno posiekaną papryczką. Na wierzchu skrapiamy sosem sojowym.

Tempure układamy w naczynku ( u mnie koszyczek bambusowy) , maczamy w dipie i chrupiemy.

Smacznego !

Przepis bierze udział w konkursie kulinarnym Pokochaj Olej Rzepakowy. Trzymajcie kciuki !!!


1 komentarz:

  1. Słuszna porada dotycząca smażenia :) Dodam od siebie, że olej rzepakowy da się dodatkowo dość dobrze odsączyć z potrawy przy pomocy ręcznika papierowego, dzięki czemu jeszcze mniej tłuszczu zjadamy :)

    OdpowiedzUsuń