niedziela, 17 listopada 2013

Grecka pasta z pieczonego bakłażana.

 
Uwielbiam ! Siostra przyniosła przepis z urodzin kolegi, którego ojciec jest Grekiem. Pyszna i prosta. Do kanapek, do mięs lub jako dip do warzyw.
 
Na dużą porcję potrzebujemy dwa średnie bakłażany , pół kostki fety ( jak daję połowę kostki Mlekovity), czosnek ( 1, 2, 3 ząbki - ile jesteście w stanie wytrzymać), pietrucha, oliwa, sól i pieprz.
 

Bakłażany przekrajamy wzdłuż , lekko opruszamy solą , skrapiamy oliwą i pieczmy w temperaturze ok 200 stopni . Nie wiem dokładnie jak długo, nie powiem wam. Ja je trzymam aż miąższ będzie upieczony, miękki, część z nasionami jest wtedy wręcz ciemno- szara i trochę galaretowata.

Wyciągacie upieczone bakłażany i studzicie. Potem obieracie ze skórki. Cieniutko. Będzie ładnie schodzić. Do blendera wrzucamy bakłażana, czosnek i fetę. Miksujemy na gładką masę. Próbujemy i decydujemy czy dodać jeszcze czosnku, soli i pieprzu.

Pietruchę siekamy i mieszamy z pastą. Albo posypujemy  po wierzchu. Albo i to i tamto :) Skrapiamy tez oliwą i mielimy pieprz na wierzch.

Jest super. Szczególnie z grzankami z razowca.



2 komentarze: